Łojewek to niewielka pstrągowa rzeczka, płynąca około szesnastu kilometrów od Łomży, jadąc w stronę Białegostoku. Łojewek swoje żródła ma między Kobylinem a Jedwabnem. Swój bieg natomiast kończy w Narwi na wysokości Bronowa. Na całej swej długości mija sporo wiosek, co niestety odbija się na jakości wody, ale pomimo tego jest ona naprawdę czysta.
Ogromną zaletą jest to, że Łojewek płynie przez tereny leśne, zdarzają się nieliczne łączki, ale przeważają drzewa i krzewy. Dzięki temu do wody nie dociera wiele słońca i nie nagrzewa się ona zbyt szybko. Nawet w środku lata jest ona przyjemnie zimna, a silny uciąg sprawia, że jest doskonale natleniona. Nie muszę chyba nikomu mówić, że takie warunki doskonale pasują pstrągom. Te pojawiły się w Łojewku ładnych parę lat temu, dzięki zarybieniom. A od jakiegoś czasu są tam też również lipienie, nie są jednak one jeszcze zbyt dużych rozmiarów. Pstrągi natomiast dość szybko przybrały na wadze i już kilka lat po pierwszych zarybieniach padały czterdziestaki a nawet większe. Możliwe to było dzięki obfitości pokarmu, którego jest naprawdę bardzo dużo. Jeśli chodzi o pokarm drobny, to najwięcej jest kiełża. Zdarza się, że wyciągnięty zaczep{gałąź} jest po prostu oblepiona kiełżem. Jeśli chodzi natomiast o pokarm większych rozmiarów, to jest sporo drobnych ryb, które smakują pstrągom. Bardzo ważnym elementem w diecie pstrągów żyjących w Łojewku jest jętka, która masowo wylatuje nie tylko w maju, ale także w środku lata. Jest jej naprawdę dużo, co niestety odbija się na efekcie naszego połowu. Dlaczego? Pstrągi po prostu nic innego wówczas nie jedzą, tylko obżerają się jętką.


Na wysokości wsi Olszyny, Łojewek płynie kręto, są liczne podmycia i dołki - niektóre naprawdę głębokie. Osobiście nie złowiłem tam wielu pstrągów, ale tam właśnie padło sporo dużych rybek. Schodząc w dół dojdziemy do Taraskowa i pierwszego betonowego progu. Jest to pozostałość po dawnym młynie, nad progiem jest też most, da się po nim przejechać samochodem. Poniżej jest kilka wartych odwiedzenia bystrzy. Dalej jest most drogowy. Odcinek od tego miejsca do mostu na trasie Łomża Białystok, jest chyba najczęściej odwiedzane miejscem na całej długości Łojewka. Swego czasu nazwaliśmy { my to znaczy pstrągaże z Łomży} ten odcinek Marszałkowską, ponieważ czasami było tam tylu wędkarzy, że łowienie nie miało sensu, gdyż rzeczka była po prostu "zadeptana". Pomimo tego warto odwiedzić tą część, bo pstrągi mają tam świetne miejsca do bytowania i nie przesadzając, jest ich tam dużo. Osobiście jednak polecam odcinek od mostu drogowego w Bożejewie, do początków wsi Janczewo. Jest to krótki kawałek rzeki, ale piękny i bogaty w dorodne pstrągi. Po wyjściu z terenu porośniętego drzewami mamy kawałek łączki. Padł tu nie jeden czterdziestak. Jest to doskonałe miejsce do łowienia na muchę, chyba najlepsze na całej długości. Latem jest tu sporo roślinności zanurzonej, ale suchej muszce to nie przeszkadza. Po niżej łączki jest kolejny betonowy próg. Jest on większy niż ten w Taraskowie, ma też większą płań poniżej. Jest tu sporo pstrągów, ale nigdy nie udało mi się złowić nic powyżej trzydziestu centymetrów. Od tego miejsca w Łojewku możemy spotkać szczupaki. Nie są to okazy, ale czasem jest ich sporo. UWAGA. Nikomu nie radzę wchodzić do wody w miejscu spadu z progu, jest tam sporo pali z dużymi gwoźdźmi. Dodatkowo leżą tam jakieś metalowe przedmioty. Ja, właśnie w tym miejscu, rozciąłem sobie obie stopy jednocześnie podczas odczepianie woblera.

Łojewek poniżej jest rzadko odwiedzany przez wędkarzy, może dlatego, że brzegi są trudno dostępne. A może właśnie tam warto pójść?
Na koniec chciałbym udzielić kilku rad początkującym pstrągarzom. Łojewek najlepiej odwiedzać wczesną wiosną. Warto jeszcze tam być do czerwca, później zarośla i pokrzywy rozrastają się tak gęsto, że łowienie staje się prawie niewykonalne. Koniecznie trzeba zabezpieczyć się przed komarami. Jednej wiosny było ich tyle nad Łojewkiem, że {nie żartuję} łowiłem w gumowych rękawiczkach, bo żadne środki nie pomagały. No i jeszcze jedno, nad Łojewkiem jest naprawdę ciężko łowić ze względu na drzewa i zarośla, więc najpierw sobie potrenujcie rzuty. Parę razy spotkałem się z wiszącym wysoko nad wodą woblerem bądź wirówką. O przynętach nie piszę, bo sprawdza się tu wszystko, ważne aby nie było zbyt duże. Pamiętajcie tylko o tym, że bardzo wczesną wiosną jest tam dużo żab a pstrągi je uwielbiają.
Połamania kija i do zobaczenia nad wodą.

Jacek Lusiński

 
® Prawa autorskie zastrzeżone. Publikowanie i rozpowszechnianie zamieszczonych w tym serwisie zdjęć, grafik i opisów, bez wiedzy i zgody autora - wzbronione.
Copyright by Artfish