Kanał Rudzki - odcinek przyujściowy
Fragment wody, który opisuję rozpoczyna się pięknym kamienistym przelewem
zaraz poniżej mostu drogowego na trasie Białystok - Ełk (około 500m
za mostem na rzece Biebrza w pobliżu m. Osowiec). Za wspomnianym przelewem
tworzy się kilkumetrowej głębokości jamka ze wstecznymi prądami, a w
odległości rzutu boleniową przynętą jest wypłycenie i mała wysepka,
którą nurt obmywa z obu stron. Na odcinku między kamiennym przelewem
a wysepką codziennie grasuje kilka boleni. Skuszenie ich do brania to
jak gra w Lotto, jednak cierpliwi odniosą pewny skutek.


Sam Kanał Rudzki jest przedłużeniem rzeki Ełk łączącym ją z rzeką Biebrzą.
Kanał wpada do Biebrzy w miejscu, gdzie obowiązuje zakaz połowu. Kontrole
Straży BbPN zdarzają się tu, ze względu na łatwy dojazd, wyjątkowo często.
Przy samym ujściu jest kilka głębszych zakrętów, co stanowi urozmaicenie
dla uregulowanego na całym odcinku kanału. Niegdyś brzegi porastały
gęste krzaki dające rybom cień i schronienie. Teraz dzięki działalności
bobrów krzaki znikły, a w ich miejsce pojawiła się bardzo gęsta trzcina,
która maksymalnie utrudnia dostęp do wody. Trzcina przykryła również
bobrowe dziury, przez co poruszanie się wzdłuż kanału stało się niebezpieczne.

W okresie letnim, gdy w Biebrzy brakuje tlenu ryby wpływają
do lepiej natlenionego kanału, łatwo wtedy skusić je do brania. Na własne
oczy widziałem duże szczupaki, klenie, kilkukilogramowe jazie i liny
oraz olbrzymie bolenie. Czasem można trafić na ładne okonie, jednak
okres ich pojawiania się jest stosunkowo krótki. Najlepsze połowy zaczynają
się pod koniec kwietnia i trwają do końca lata, gdyż jak wynika z moich
obserwacji, jesienią ryby migrują do spokojnie płynącej i głębszej Biebrzy.
Woda w kanale jest bardzo czysta, co wymusza podawanie przynęty na dużą
odległość. Przytrzymany przez dłuższą chwilę wobler jest moją przynętą
nr1 na większość występujących tam drapieżników.

Obrotówkę ciężko jest prowadzić ze względu na silny nurt
i ciągłe wynoszenie do powierzchni. Poruszać się można tylko brzegiem
od strony Ełku, gdyż przeciwległy jest zupełnie niedostępny. Przyda
się długa wędka, gdyż nie wszędzie da się podejść do samej wody. Dni
jest piaszczyste, w dużym stopniu porośnięte roślinnością. Dość często
zdarzają się twarde zaczepy w postaci kołków lub korzeni występujących
tu wcześniej krzaków. Ryby trzymają się zazwyczaj strefy brzegowej,
roślin oraz nielicznych dołków. Na dokładne obłowienie odcinka od mostu
do ujścia (około1km) potrzeba prawie całego dnia, jednak po kilku godzinach
bez brania śmiało można zwijać się do domu, gdyż ryb na które się nastawialiśmy
po prostu w tym czasie tam nie ma, albo najzwyczajniej w świecie nie
biorą.