Złotoria - miejsce tak dobrze znane i na tyle szczególne, że nie sposób je pominąć w opisach wędkarskiego Podlasia. Nie znam wędkarza, który nie łowił tam przynajmniej kilkukrotnie. Dobry dojazd, łatwo dostępne brzegi i bogata w ryby woda, to atuty tego miejsca. Jest tylko jeden minus - nie połowimy tam w ciszy i skupieniu, ze względu na dużą liczbę wędkarskiej braci. W dzień powszedni po godzinie szesnastej można naliczyć tam kilka - kilkanaście aut, a w weekend nawet kilkadziesiąt.
Z drogi Białystok - Warszawa, po przejechaniu mostu w Żółtkach i dalszych 500 metrów skręcamy w prawo w stronę Tykocina. Mijamy wieś Złotoria i po kolejnych 500metrach skręcamy znowu w prawo w drogę żwirową, którą dojedziemy do widocznego już w oddali jazu piętrzącego Narew.
Przed jazem, po lewej stronie, zaczyna się dość długie starorzecze, na którym spławikowcy i grunciarze nastawiają się na płocie, leszcze, liny, karasie i karpie. Spinningiści raczej omijają tę odnogę, no może za wyjątkiem przyujściowego odcinka, który późną jesienią jest bogaty w okonie. W dół od jazu jest jeszcze jedno starorzecze, oczko na stałe połączone z rzeką, o wymiarach około 150x100 metrów. Okresowo wpływają do niego szczupaki, okonie, jazie czy nawet bolenie, są jednak niesłychanie trudne do złowienia i ostrożne. Do łowienia w dół, jak i w górę od jazu, wybrałbym brzeg przeciwległy do wsi Złotoria.
Zachowując regulaminową odległość od jazu, czyli 50m, zaczynamy łowienie najpierw z biegiem rzeki. W miesiącach letnich warto przeciągnąć w poprzek nurtu uklejopodobny wobler by skusić bolenia, których jest tam na prawdę sporo. Imitacje żuków lub przytrzymywany w nurcie 3cm woblerek to przynęta nr1 na klenia i grubego jazia. Okonie dobrze reagują na paproszki typu twister z podwójnym ogonkiem lub imitacje raczka prowadzoną skokami po dnie. Zaczepów jest sporo, stare umocnienia z faszyny, kamienie i rośliny skutecznie przerzedzą nasze pudełko z przynętami. Każda jednak ryba, złowiona w takich warunkach, da nam o 100% więcej satysfakcji. Późną jesienią prostkę poniżej jazu okupują łowcy miętusów. Na rosówki lub stynki kuszą nawet 40cm ryby, a przyłowem bywa i sandacz.
Na spinning sandacze można zacząć namierzać w okolicy burty znajdującej się na przeciwko ujścia długiego starorzecza oraz na dwóch głębokich zakrętach poniżej niego. Zakola te kończą się wypłyceniem i przykosą, na skraju której miałem kilka ładnych boleni.
Teraz ruszamy w górę od jazu w stronę ujścia rzeki Supraśl. Narew jest tu dość szeroka i czytelna, szczególnie przy niskim stanie wody. Na odcinku kilkuset metrów jest kilka przelewów, na których grasują jazie, klenie i bolenie. Głęboki zakręt z wysoką burtą jest kryjówką sporych szczupaków, a nocą odwiedzają go kilkunasto kilogramowe sumy. Woda powyżej jazu jest spokojna, ale żyją tu na prawdę grube bolenie. Samo ujście rzeki Supraśl i miejsce gdzie miesza się ona z Narwią przyciąga wszystkie gatunki ryb, nie tylko drapieżnych.
Pomimo tego, że jest to jedno z liczniej odwiedzanych łowisk w pobliżu Białegostoku, to na pewno każdy znajdzie tu swój własny kawałek wędkarskiego raju.

 

ARTFISH

 

® Prawa autorskie zastrzeżone. Publikowanie i rozpowszechnianie zamieszczonych w tym serwisie zdjęć, grafik i opisów, bez wiedzy i zgody autora - wzbronione.
Copyright by Artfish