Okoń na prezydenta!
Zbliżają się wybory, więc będzie politycznie. Trzeba
się bowiem zdecydować na kogo oddać swój głos. Czy na tych co najwięcej
krzyczą, czy na tych co najwięcej obiecują. A może gdzieś znajdą się
tacy co zechcą cokolwiek zrobić. Trzeba chyba, nie zwracając uwagi
na przepychanki na górze, robić to co się lubi i potrafi najlepiej
- czyli... łowić ryby.
W radiowej "Trójce" leciała jakaś zupełnie niepolityczna
audycja o seksualności Polek. Żar lał się z nieba, na wodzie ani jednej
falki, a w radiu gadają o seksie. I jak tu się skupić na łowieniu?!!
Na szczęście okonie żerowały tego dnia znakomicie i swoimi agresywnymi
braniami niwelowały moje gapiostwo spowodowane zasłuchaniem.

Wokół mnie wszędzie widać było uganiające się za stadami
drobnicy pasiaki. Po chwili cały ten spektakl dostrzegły rybitwy i
wtedy się zaczęło. Istna kanonada z góry i z dołu. Małe uklejki i
stynki nie wiedziały, w którą stronę mają uciekać. Gdy próbowały nurkować
w dół, dopadały je żarłoczne okonie, a gdy wyskakiwały na powierzchnię
to z powietrza z wielkim wrzaskiem pikowały do nich rybitwy. Wykorzystałem
tą sytuację z 100%. Ustawiłem się na skraju górki przy której żerowały
drapieżniki i posyłałem na płytką wodę 5cm kopytko w naturalnych barwach
(srebro z brokatem, biały z czarnym grzbietem, kremowy) uzbrojone
w 5g główkę, co przy 3metrach głębokości pozwalało mi na niezbyt szybkie
prowadzenie. Okonie atakowały wabia przy gwałtowniejszym poderwaniu
z dna lub podczas swobodnego opadu.

Spektakl trwał nieprzerwanie od godziny 11.00 do 20.00.
każdy rzut kończył się braniem, a co drugi wyciągniętą rybą. Ponad
200 okoni przewinęło się tego dnia przez moje ręce. Były to ryby w
przedziale od 15 do 32cm.
Jeszcze 2 razy trafiłem na tak intensywne żerowanie. Z tym, że miałem
już wtedy konkurencję w postaci kilku łódek z wędkarzami. Pikujące
rybitwy jak magnes przyciągały łowców nawet z najodleglejszych stron
zalewu Siemianówka. Większość miała łodzie wyposażone w silniki i
zdarzało się, że udawało im się przypłynąć na łowisko przede mną.
Jednak lata doświadczeń nauczyły mnie spieszyć się powoli, zaś znajomość
wody i ukształtowania dna pozwoliły na łowienie ryb podczas gdy inni
odpływali zrezygnowani.

Tak więc stawiam na okonia. Głosuję 3x TAK i to na dwie
ręce - okoń górą, okoń na prezydenta, okoń rybą czerwca!!!