DZIKIE SAMICE

Rzęsisty deszcz padał przez ponad pół nocy, porywisty wicher zrywał z głowy czapkę basebolówkę. Na dodatek dopadło mnie jakieś niezapowiedziane przeziębienie. Na szczęście rano wyjrzało słońce, a wiatr rozpędził ciemne chmury. Nie wpłynęło to na poprawę mojego stanu zdrowia, ale samopoczucie poszło o kilka stopni do góry.
Mijając dwie pstrągowe rzeki, ze zgrozą przyglądałem się wodzie, która zrównała się z brzegami, a miejscami nawet wylała na łąki. Nadzieję na udane łowy wiązałem z tym, iż na górnym odcinku rzeka nie wyszła jeszcze z brzegów i będę w stanie wykonać kilka rzutów w ciekawych miejscówkach.
Nad wodą okazało się, że nie myliłem się. Rzeka była podniesiona, ale nie na tyle by uniemożliwić mi poruszanie się. Łąki pokryte już od dwóch tygodni świeżą zieloną trawą, teraz zażółciły się od mleczy i innych kolorowych kwiatów. Bociany przechadzały się wśród nich na swych długich, czerwonych nogach. Pod lasem pokrzykiwały żurawie, ale były na tyle ostrożne, że nie dały się podejść na odległość, która umożliwiła by zrobienie udanego zdjęcia.

Pierwszą przynętą, której użyłem była obrotówka, jednak po przejściu około kilometra i zanotowaniu tylko jednego brania, stwierdziłem że woda jest zbyt wysoka by dalej jej używać. Prąd wody był bowiem tak silny, że nie mogłem sprowadzić jej głębiej niż 0,5m a nowiutka żyłka 0,20mm już po godzinie była skręcona tak, jak po całodniowym machaniu.
Po każdym deszczu spływająca z pól woda wymywa spore ilości robaków. Pstrągi się nimi obżerają, tak jak żabami na wiosnę. Założyłem 5cm twisterka w kolorze wyblakłego robaczka, a 3g główka pozwalała mi na dalekie rzuty i swobodne prowadzenie przynęty pod prąd, jak i z prądem. Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Już w 1 rzucie, kiedy przynęta nie była dalej jak 2 metry ode mnie, spod zalanych traw wyskoczył pstrąg. Zawinął ogonem i z twisterkiem w pysku błyskawicznie zanurkował do dna rzeki. Nie musiałem zacinać, branie było aż nadto gwałtowne. Holu w zasadzie nie było, podniosłem jedynie wędkę do góry i wyślizgiem wyjąłem młynkującego kropkowańca. Gdy wyhaczałem przynętę, wypluł na trawę calutką garść świeżych jeszcze robaków, co jedynie potwierdziło moje przypuszczenia o właściwym doborze przynęty. Miarka wskazała 39cm - z tak małej rzeczki to prawdziwy okaz.
Część miejsc była niedostępna, ze względu na wysoki stan wody, ale twisterek wyłuskiwał spod burt kolejne pstrągi. Niestety łapały one jedynie za ogonek wabia i prawidłowe zacięcie nie było możliwe. Przed przejściem na leśny odcinek udało mi się powalczyć jeszcze z 40cm pstrągiem. To, że i ten wziął mi spod samych nóg, świadczy o tym, iż dość dobrze udało mi się maskować i cicho podchodzić do łowiska. Przy lesie brania były już o wiele rzadsze. Zapewne było to spowodowane tym, że na tym terenie nie było tak dużo robaków jak na łąkach.

Wracając do samochodu zaaferowałem się odrobinę robieniem zdjęć i dosłownie w ostatniej chwili zobaczyłem na łące, pod lasem coś, czego nie było tu gdy szedłem po raz pierwszy.
Trzy ogromne dziki wyszły na wieczorny żer. Stałem na skraju lasu wpatrując się w nie jak zahipnotyzowany. Po chwili dołączyły do nich 3 kolejne, a za nimi wytoczyło się 14 młodych. Małe były jeszcze różowe, tylko jeden mocno się wyróżniał, bo miał biało - czarne ciapki na ciele.

Zacząłem się nerwowo rozglądać wokół siebie, szukając dogodnej drogi ucieczki i drzewa na które mógłbym się wspiąć. Moje obawy były uzasadnione, wiadomo przecież, do czego zdolne są dzikie samice. Stałem na szczęście pod wiatr, a ubranie dobrze mnie maskowało na tle lasu. Mogłem nie zauważony zrobić pasącym się dzikom kilka zdjęć. Po 10minutach, gdy dziki podeszły bliżej rzeki, przyszedł czas na refleksję. Jak ja wrócę do samochodu, kiedy jedyna droga, którą mogłem przejść, została właśnie zagrodzona przez dzikuny. Zacząłem gwizdać, nie na wiele to się zdało, bo po chwili zwierzaki przestały zwracać na ten dźwięk uwagę. Dopiero gdy zacząłem uderzać kołkiem w suche drzewo, podniosły głowy, zagoniły młode do zagajnika i tyle je widziałem.

 

ARTFISH

 

® Prawa autorskie zastrzeżone. Publikowanie i rozpowszechnianie zamieszczonych w tym serwisie zdjęć, grafik i opisów, bez wiedzy i zgody autora - wzbronione.
Copyright by Artfish