Rybie archiwum X

W tej wyprawie nie było by nic niezwykłego, gdyby pewna nie wyjaśniona do tej pory historia. Ot zwykły wyjazd na okonie, taka dla przewietrzenia sprzętu. Towarzyszył mi Pafko, któremu nie obce są wyjazdy na ryby o tej porze roku. Średnio co dwie godziny zmienialiśmy łowisko, mając coraz to mizerniejsze efekty.

Na kilka godzin przed zachodem słońca dotarliśmy do połączenia Narwi z Biebrzą. Tam brodząc po zalanych łąkach omal nie wlazłem w... dzika. Leżał biedaczek na boku i z daleka wyglądał jak słabo związany, stary ciuk słomy. Dotknąłem go lekko końcówką wędki, bo nie byłem pewien czy przypadkiem nie udaje, albo czy nie ucina sobie tylko popołudniowej drzemki. Gdy upewniłem się, że nie daje on jednak znaku życia, podszedłem bliżej.

Zza niego wyłoniła się wtedy sylwetka drugiego dzika, który leżał na boku w identycznej pozie. Podrapaliśmy się po głowach i już mieliśmy odchodzić, kiedy po drugiej stronie starorzecza zobaczyłem jeszcze dwa martwe dziki. Jedna sztuka to nie problem, druga zaczyna zastanawiać, ale całe cztery???
Oględziny nie przyniosły nam żadnych pomysłów, skóra zwierząt była nienaruszona, więc nie zostały zastrzelone. Może się utopiły, może zostały otrute, a może po prostu jak to powiedział Pafko - z tęsknoty zdechły, bo nie umiały pływać, a znajdowały się po dwóch stronach starorzecza ;) Zostawiliśmy tą sprawę nie rozwiązaną i udaliśmy się w drogę powrotną do domu.
Po drodze zajechaliśmy jeszcze na punkt widokowy w Górze Strękowej, na szczycie którego znajduje się bunkier i tablica upamiętniająca bohaterską walkę kpt. Raginisa z najazdem hitlerowskim w dniach 7-9.IX.1939r.

Dla dobra śledztwa imiona i nazwiska uczestników zostały zmienione.

ARTFISH

 

® Prawa autorskie zastrzeżone. Publikowanie i rozpowszechnianie zamieszczonych w tym serwisie zdjęć, grafik i opisów, bez wiedzy i zgody autora - wzbronione.
Copyright by Artfish