Weekendowe karasie

Nie lubię pojawiać się nad wodą w weekend ze względu na panujący tłok. Rozpoczyna się wtedy wyścig o najlepszą miejscówkę, o wyrwanie dla siebie ciekawego kawałka wody. Byle zdążyć przed innymi, choćby to miało odbyć się kosztem wstania wcześnie rano lub nawet w środku nocy. Nigdy nie dawałem się ponieść tym niezdrowym emocjom, więc i tym razem pozwoliłem sobie pospać do godziny ósmej.

Nad Siemianówkę w składzie: ja, Aga i Adam dotarliśmy, gdy nad wodą można było chodzić w samej koszulce, a słońce świeciło wysoko. W zalewie wody w tym roku jest wyjątkowo dużo, więc sporo osób łowiło na spławik z wałów przeciwpowodziowych. Odrobinę kluczyłem zanim udało mi się odnaleźć dojazd nad swoją "tajną" karasiową miejscówkę. Już na dzień dobry ryby przywitały nas chlapaniem w zalanych przybrzeżnych trawach. Słońce sprawiło, że wyszły na płyciaki i harcowały w pobliżu brzegu.

W ciągu 3 godzin udało nam się złowić 9 sztuk, a największy mierzył 43cm. Kilkanaście ryb spadło podczas holu przez gęste trawy. Rekreacyjne weekendowe łowienie karasi jest dobrą odskocznią od codziennego uganiania się za pstrągami.

ARTFISH

 

® Prawa autorskie zastrzeżone. Publikowanie i rozpowszechnianie zamieszczonych w tym serwisie zdjęć, grafik i opisów, bez wiedzy i zgody autora - wzbronione.
Copyright by Artfish