MAJOWE SREBRO
Wszystko się zazieleniło i to w błyskawicznym tempie.
Jeszcze tydzień wcześniej było szaro i ponuro, a teraz już kwitnie
na żółto rzepak a drzewa pełne są liści. Pierwsze wiosenne sztormy
na Bałtyku i podniesiona po ulewach woda ułatwiły trociom wejście
do rzek. Po miesiącu smagania, czesania, batożenia wody wreszcie mogłem
powiedzieć - JEST!

Pierwszego majowego srebrniaka dostałem w sobotę po
7godzinach ciężkiej orki ze spinningiem w dłoni. Rzucanie przez cały
dzień 20g przynętą przy użyciu dość sztywnej wędki i żyłki 0,30mm
potrafi wykończyć nawet mnie. Ryba wzięła na obrotówkę sprowadzaną
po łuku z prądem na wyjściu z zakrętu. Energicznie ruszyła w dół rzeki,
zrobiła wyskok i zawróciła w moją stronę. Gdy próbowała wbić się w
ziele przy brzegu, nastawiłem podbierak i na tym hol się zakończył.
Wszystko trwało ok. 15sek. więc nie zdążyłem się nacieszyć...
Dwa tygodnie później dostałem podobnej wielkości rybę. Wiało niemiłosiernie
i nie mogłem dobrze ocenić czy miałem branie, czy może zaczepiłem
obrotówką o ziele, więc na wszelki wypadek zaciąłem. Gdy zobaczyłem
wir pod powierzchnią wiedziałem, że to na pewno troć.


Za cel kolejnych wypraw obrałem sobie pobliską Parsętę,
ale kolejne wyprawy bez brania, pomimo tego, że ryby na pewno były
w rzece, uświadomiły mi że o trociowaniu muszę się jeszcze dużo nauczyć,
a ryby te są zupełnie nieprzewidywalne.
PS Mój pobyt na pomorzu i zmagania z trociami zakończyły
się. Pozostały wspomniania...


ARTFISH