RZEKA NIE DO POZNANIA
Nie poznaję tej wody, powiedział już po wędkowaniu
Adam. Ilość ryb, które tego dnia złowiliśmy przeszła nasze najśmielsze
oczekiwania. Inne wyjazdy na ten odcinek, które odbyły się jesienią
przyniosły jedynie rozczarowanie. Wiosenne łowienie było jednak zgoła
inne i dało nam ponownie wiarę w tą wodę.


Już po kwadransie na prowadzony wzdłuż ziela wobler
miałem delikatne branie. Holowałem jak zwykle agresywnie, bo nie mam
w zwyczaju bawić się z rybami. Jakie było nasze zdziwienie, gdy pod
powierzchnią błysnął przepiękny okoń. Musiałem się troszkę nagimnastykować
żeby podebrać go ręką na stromej burcie, ale udało się. 38 cm pasiak
z rzeki, to się nie zdarza codziennie. Dwa zakręty dalej, gdzie rzeka
była głęboka i wolno płynęła, Adamowi na wyciągany już z wody wobler
uderzyła ładny jazik 42cm, narobił przy tym dużo zamieszania, nie
mieliśmy podbieraka więc wszystkie hole trwały o wiele dłużej niż
powinny. Później przyszła kolej na mojego szczupaczka, kilka mniejszych
pasiaków Adama, mojego okonia 32cm, no i na okrasę przepięknym jaziem
zakończył nasz pobyt nad wodą mój wspólnik.

Rzeka pięknie rozlewała się w tym miejscu, wrzutka pod
drugi brzeg i widzieliśmy jak za obrotówką pędzi z płytkiej wody duże
rybsko. Branie nastąpiło tuż przy powierzchni i już po chwili żyłka
pięknie cięła wodę. Ciężko mi było objąć kark jazia gdy go podbierałem,
wypasiony pięćdziesiątak.
Następnego weekendu pojawiam się nad wodą sam, nastawiony
tylko i wyłącznie na jazie. Nie zawiodłem się, 6 pięknych ryb złowionych
na 3cm woblery, kilka spiętych podczas holu w gęstym zielu, dały mi
emocje nie do opisania.

ARTFISH