W OPOZYCJI DO TROLLINGU

Nic dodać, nic ująć, znowu połowiliśmy z ojcem na Siemianówce. Pierwsza godzina nie zapowiadała sukcesu, w ogóle to nic go nie zwiastowało, łódek jak na lekarstwo, żar leje się z nieba, woda ciepła i mętna jak żur. Nie zrażeni pierwszym niezbyt dobrym kotwiczeniem, decydujemy się szybko na zmianę miejsca na oddalone o jakieś 2,5km od zapory łowisko. Już pierwsze rzuty 5cm ripperami przynoszą ryby w postaci okoni. Co chwila na wędce melduje się piękny garbus. Często zdarza się, że holujemy razem podobnej wielkości pasiaki. Po dwóch godzinach brania ustają, zmieniamy więc miejsce na kolejną górkę, której namiary miałem wprowadzone do GPSu. Pierwszy rzut w nowym miejscu i siedzi, tyle że okonie są o wiele większe, od 25cm wzwyż, trafia się sporo trzydziestaków. Uśmiechnięci od ucha do ucha ciągniemy kolejne sztuki. Nie widać oznak żerowania powierzchniowego, ale co drugi okoń wypluwa po wyciagnięciu mała rybkę, co świadczy że doskonale żerują i trafiliśmy na właściwy moment przed zmianą pogody. Niewiele jest rodzynków ocierających się o 40cm, ale zdarzają się i takie. Na delikatnych zestawach hole tak pięknie walczących ryb są ogromną przyjemnością. Gdy o 16.00 spływamy do portu okonie nadal biorą i żal jest je zostawiać, z drugiej strony jednak to pokłuliśmy ich dobrze ponad setkę więc aż prosi się o umiar i danie im chwili spokoju.

Inni łowiący jedynie trollingowali po zalewie, nikt nie rzucał tradycyjnie, niestety ludzie robią się wygodni, co niekoniecznie przekłada się na dobre wędkarskie wyniki. Są dni, kiedy tylko dokładne obrzucanie miejscówki przynosi zamierzony efekt. Takie chwile mogą śnić się po nocach.

ARTFISH

 

® Prawa autorskie zastrzeżone. Publikowanie i rozpowszechnianie zamieszczonych w tym serwisie zdjęć, grafik i opisów, bez wiedzy i zgody autora - wzbronione.
Copyright by Artfish