NAREW LATEM
Latem ciężko jest skusić rybę do brania. Upały w dzień
powodują, że ciepła jak zupa woda nie wpływa dobrze na żerowanie.
Wyjątkiem jest godzina, dwie po zachodzie słońca oraz pierwsze godziny
świtu, maksymalnie do godziny 9.00. Krótka noc wymaga bardzo wczesnego
wstawanie, czasem nawet o 03:00, tylko po to by bladym świtem, pomiędzy
porannymi mgłami, witany szumem rzeki i śpiewem ptaków patrzeć na
pierwsze promienie wschodzącego słońca i łowić...


Za cel wyjazdu obraliśmy z Radkiem górny odcinek "naszej
Narwi". Było dość sucho, więc udało się nam zaparkować samochód
prawie nad samą wodą. Wysokie trzciny tylko miejscami uniemożliwiały
dostęp do rzeki. Schodziliśmy z prądem łowiąc na przemian na woblery
i obrotówki. Przynęty te wymagają sporego zaangażowania w poprawne
ich poprowadzenie, ale to właśnie dla nich prawie zupełnie zarzuciliśmy
łowienie gumami.
Po ostatnich opadach Narew w dół od Tykocina była prawie niedostępna
do łowienia z brzegu. W Górze Strękowej dojście do rzeki w woderach
było możliwe tylko w niektórych miejscach. Wybraliśmy górny odcinek
rzeki, gdzie woda szybciej opada i nie ma zbyt wielu dopływów ani
jazów mogących ją spiętrzyć.

Pierwsze rzuty nie wróżyły sukcesów, próbowaliśmy wczuć
się w wodę i dopasować odpowiednie przynęty. Radek wydłubał kilka
krótkich szczupaków, a moją pierwszą zdobyczą był wypasiony jaź 50cm,
który uderzył w miedzianą obrotówkę prowadzoną wachlarzem. Piękna
sztuka w znakomitej kondycji wielokrotnie młynkowała przy powierzchni
stukając niczym karp ogonem w żyłkę zanim dała się podebrać.
Kolega wyprzedził mnie znacznie, podczas gdy ja obławiałem dokładnie
zakręt, na którym miałem branie. W pół godziny później Radek krzyczał
w moim kierunku MAM!!!, pokazując młodszego brata ryby, którą chwilę
wcześniej wypuściłem.


Ziela w rzece było jeszcze dużo, ale nie utrudniało
ono za bardzo łowienia. Okonie były mało aktywne i jedynie kilka niewymiarowych
sztuk skusiło się na serwowane im przynęty.
Na przytrzymywany w nurcie, jasny 5cm wobler miałem delikatne branie.
Łowiłem zestawem z 2,5kg przyponem i żyłką 0,18mm, więc 60cm szczupak
dał mi nieźle popalić. Ryby z górnej Narwi są wybitnie sportowe, gdyż
nurt jest silny i muszą stawiać mu czoła. Boleń zdecydowanie nie jest
tu rybą dominującą, ale miałem tego dnia jednego okołowymiarowego
na wędce.

Zmęczeni upałem o godzinie 11:00 zaczęliśmy powrót do
auta.
Woda na górnej Narwi jest przez większą część roku dostępna do łowienia.
Rybostan jest odrobinę bardziej ubogi niż w okolicy np. Wizny, ale
nawet gdy ryby stoją w letnim letargu można, po wstrzeleniu się w
przynętę i znalezieniu odpowiedniego miejsca, nałowić się do woli.
ARTFISH