Zakończenie sezonu trociowego 2012

Pobyt zacząłem od nieplanowej kąpieli w morzu, cała reszta była dograna w najdrobniejszych szczegółach, może za wyjątkiem ryb i dobrej pogody.
Odwiedziłem "stare śmieci" i ruszyłem na spotkanie z przygodą i ogromnymi późnoletnimi trociami.
Przez przeszło dwa tygodnie spędzone na Pomorzu nie udało mi się skusić ani jednego przedstawiciela tego gatunku. Nikt z napotkanych przeze mnie wędkarzy też nie mógł pochwalić się sukcesami. Wszyscy jednogłośnie twierdzili, że nie było jeszcze ciągu tarłowego, a bardzo niski stan wody w rzekach dodatkowo zniechęcał ryby do parcia w górę rzek.
Łowiłem na Grabowej, Unieści, Parsęcie i Łebie. We wszystkich tych rzekach zdarzyło mi się złowić większe lub mniejsze trocie, ale tym razem nie zobaczyłem nawet kawałka łososiowego ogona. Zdarzyły się co prawda przyłowy w postaci szczupaków, okoni czy pstrągów, ale głównego celu mojej wyprawy nie było.
Nie było to moje pierwsze zakończenie sezonu trociowego i z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że chyba nie warto. Nie bawi mnie również rozpoczynanie sezonu w tłumie innych wędkarzy. Prawdziwe łowy zaczynają się w połowie marca, trwają cały kwiecień i maj. Wędkarze powoli rezygnują wtedy z troci, bo zaczyna się sezon na inne, prostsze do złowienia gatunki. Ja czekam na wiosenne sztormy i świeże srebrniaki, które wchodzą do rzek a i złowienie kelta nie jest jeszcze wtedy dziełem przypadku.

ARTFISH


 

 

® Prawa autorskie zastrzeżone. Publikowanie i rozpowszechnianie zamieszczonych w tym serwisie zdjęć, grafik i opisów, bez wiedzy i zgody autora - wzbronione.
Copyright by Artfish