PODLASKA MRÓWKA
Historia powstania przynęty (cytaty z Forum okonia):
TOMI - Przykro mi, klamka zapadła, nie będzie
więcej Mrówek na sprzedaż :(
Artfish - Zafrasowałem się straszliwie niedostępnością Tomkowych
mrówek i pogadałem z producentami z Chin. Oni skwapliwie podchwycili
temat i wkrótce Podlasie zaleje fala podróbek. Założenie jest takie,
że nie będą odbiegały od oryginału, ale diabeł tkwi zapewne w szczegółach
o których Chińczycy nie wiedzą. Muszę jednak przyznać, że mają sprytne
te swoje małe rączki



Irek - Jak ja wam zazdroszczę cierpliwości.
Artfish - Sam sobie zazdroszczę cierpliwości. Teraz jak sam
przysiadłem do zrobienia czegokolwiek, to wiem ile trzeba włożyć w
to pracy i że cena jaką płacimy za Tomka mrówki jest niewspółmiernie
niska do czasu, wkładu pracy i kosztów jakie musi ponieść producent
w sfinalizowanie wyrobu.
U mnie w skrócie produkcja wyglądała tak: klocek lipowy zamówiony
na allegro i pocięty na wymiar 1,8x2,0cm, wstępne przygotowanie szblonu
i naniesienie go ołówkiem na klocek. Następnie praca w rękawiczkach
ochronnych budowlanych ze szlifierką kontową w dłoni z zamocowaną
tarczą lamelkową o gramaturze 60. Wstępne oszlifowanie korpusów na
wolnym powietrzu, koniecznie w okularach ochronnych. Następnie praca
nad nadaniem ostatecznego kształtu przynęcie urządzeniem coś ala mini
dremel (mini szlifierka modelarska z wymiennymi końcówkami) z tarczą
ścierną okrągłą. Zauważcie, że nie wżywam noża, próbowałem ale boję
się o palce i jakoś nieporadnie mi to szło. Jeżeli chodzi o czas,
to pojedynczy korpus 5min na wyrysowanie szblonu, 5min na wstępne
oszlifowanie, 15min na dremela, 10min na szlifowanie ręcznie papierem
ściernym o gramaturze 400, 10min na wyrysowanie wzoru do przyszłych
nacięć, 15min na wycięcie nacięć tarczą do mini dremela, 5min na nawiercenie
otwórów, 5min na przygotowanie 1 szt steru z poliwęglanu 1mm, 5min
na skręcenie oczek z drutu 0,7mm - skręcam wkrętadką black dekera
i to na razie tyle bo jak narazie na tym etapie produkcja się zatrzymała.
Daje to jak na razie wynik nieco ponad 60min na 1szt przynęty, ale
zostaje najbardziej czasochłonny czas pracy impregonowanie, wyważanie,
malowanie (tego boję się najbardziej) i lakierowanie. Potem już sama
przyjemność tj. testy nad wodą. W sumie na wyprodukowanie 1 szt przynęty
trzeba poświęcić ciągiem na pewno parę godzin, do tego nabyć o ile
się nie miało wcześniej, a ja nie miałem odpowiednie narzędzie i spędzić
sporo czasu przegrzebując Internet w poszukiwaniu informacji o sposobach
domowej produkcji woblerów. Do tego nieocenoine informacje uzyskane
od samego Tomka i od innych produkującyh już od lat woblery Barweniarzy.
Z te informacje bardzo dziękuję.
Dobrze, że jest to zimowy czas, bo w innym przypadku na pewno bym
się za to nie zabrał. Co prawda szlifierką kontową pracowałem przed
garażem już popd koniec jesieni gdy temp nie spadłą jeszcze poniżej
zera.
Jak na razie pierwsza przynęta jest podróbką i troszkę mi wstyd, ale
już pracuję, jak na razie na papierze, nad stworzeniem własnego niepowtarzalnego
wzoru - konika polnego - od lat mojej ulubionej przynęty letniej na
klenie.

TOMI - Arturze ....nie wiem co powiedzieć .Jak
na początki z tworzeniem tak trudnego wzoru to chylę czoła.Jak napisałeś,
te 100 surowych korpusów to dopiero początek zabawy i byłoby fajnie
aby chociaż połowa doczekała się finalnego wykończenia do wiosny.Życzę
wytrwałości.
Piszesz że pracujesz nad własnym wzorem woblera - konika polnego .Bardzo
chętnie z wielkim zaciekawieniem będę się przyglądał temu projektowi.
Sam przez 3 lata pochylałem się nad tym tematem i......za każdym razem
poległem Jak dla mnie temat, mimo kilkunastu prototypów nie do przełknięcia.
Nie udało mi się stworzyć skutecznej, łownej i poprawnie pracującej
imitacji tego zwierza. Standardowa Mrówka to przy tym betka. Walcz
Arturze.
Artfish - Starzy wyjadacze tworzą, a ja mam drobny przestój
spowodowany niedopatrzeniem logistycznym z mojej strony. Za późno
zamówiłem drut ołowioany do dociążania woblerów i teraz czekam na
przesyłkę, a nie chce mi się bawić we wklejanie śrucin.
100 przynęt zostało zaoczkowanych i zaimpregnowanych. Oczka wkleiłem
na Patex wood wodoodporny, wszystkie przeszły testy wytrzymałościowe
i żaden nawet nie drgnął więc będzie dobrze.
Jak już wspomniałem najbliższy etap produkcji to dociążenie połączone
z wyważeniem, potem malowanie białą farbą podkładową i nakładanie
kolorków. Będzie ciężko.

Artfish - Ja powooooli podążam dalej. Za namową Tomka zakupiłem
zamówione pod wymiar i wycinane na ploterze kształty sterów. Bardzo
dobry pomysł i przyspieszyło mi to produkcję. Woblery zostały zaimpregnowane
i stworzyłem prowizoryczną suszarkę z haczykami do wieszania woberów.
Farbka podkładowa biała to akurat było najprostsze, najbardziej czasochłonny
etap jak do tej pory to malowanie. Pierwsze nieudolne próby z doborem
koloru. Plastyka nigdy nie była moją mocną stroną. Ehhh.
Potem to już lakier, nóżki i do wody, przed wiosną skończę???



Irek - artfish, życzę Ci na każdą mrówkę przynajmniej po jednym
50-taku. Świetna robota.
TOMI - Arturze szykujesz niezła armię .Fajnie się prezentują
jak na pierwszy wypust i życzę, abyś na jednego z nich pojmał 60+,.....a
na inne możesz nie złowić nic.
Artfish - U mnie produkcja zakończyła się przed świętami. 102
przynety zostały dokładnie co do mm i co do 0,01g zmierzone i zważone.
Najwięcej kłopotu miałem z doklejaniem nóżek. Żadan klej nie chciał
ich przyłapać. Dopiero klej żelowy UHU dał radę i to po porządnym
odtłuszczeniu miejsca klejenia spirytusem. W sumie pół roku zajęła
mi ta produkcja i powiem, że mam sedecznie dość. Ja już chcę na ryby
PS Zdjęcia przekłamują kolory, bo robione po ciemku
na białym tle i z flashem aparatu. W realu wyglądają lepiej niż to
sobie zakładałem. Uff...
Cezary - Świetna robota Arturze. Teraz trzeba
pół roku, by je poustawiać, no chyba że koledzy pomogą Jak chcesz
mogę zostać oficjalnym testerem. Sezon tuż tuż....
Mario - Elegancko Artur, gratuluję cierpliwości.
Artfish - Tak wygląda gotowa produkcja z bliska. Jak wyglądają
na żywo chłopacy mogli się przekonać dziś przed zawodami Pstrąg Supraśli.
Oby służyły jak najlepiej.

Taki opis przynęty powstał już po etapie testów nad wodą:
Wszystko, co pochodzi z Podlasia jest zdrowe,
ekologiczne i co najważniejsze DUŻE. Tak też jest z olbrzymią Podlaską
Mrówką. Wiadomo też, że wszystko co ekologiczne, jest również smaczne.
Ryby doceniły walory smakowe tej przynęty i wiele z nich udało
się skusić właśnie dzięki niej. Przynęta o drobnej akcji, która kusi
głównie klenie i jazie, ale nie można zapominać o łowionych na
nią wzdręgach, jelcach, pstrągach i na prawdę dużych boleniach. Niezastąpiona
w okresie letnim, kiedy ryby zbierają spadające i unoszące się
na wodzie owady.
Jest to 100% rękodzieło. Na wyprodukowanie jednej przynęty
potrzebne było kilka godzin ciągłej pracy. W każdą włożone jest serce,
więc każda ma swoją duszę.
Indywidualne podejście zaowocowało nadaniem przynętom niepowtarzalnego
numeru seryjnego od 001 do 102. Tak powstała seria równo 102 przynęt
i nie ma szans bym w 2013r. stworzył choćby jedną więcej.
Mrówka testowana była głównie na krystalicznie czystych i bardzo mocno
zarośniętych wodach górnej i środkowej Biebrzy, na górskim i nizinnym
odcinku rzeki Supraśl, mniejszych rzekach przygranicznych oraz lokalnie
na Narwi. Jej masa własna i dodane obciążenie sprawiły, że nawet przy
użyciu żyłki o grubości 0,20mm można bez problemu dosięgnąć przeciwległego
brzegu rzeki. Przy średniej masie przynęty wynoszącej 2,5 - 3,0g i
wędce odległościowej może to być zasięg nawet kilkunastu metrów.
Nie jest to przynęta przeznaczona do łowienia na przelewach i bystrzach.
Leniwie toczące swe wody rzeki - to idealne miejsce do jej zastosowania.
Podanie przynęty na skraju roślin oraz otwartej wody i tzw. "oczkowanie"
jest gwarancją sukcesu. Dobre wyniki można uzyskać przy sprowadzaniu
przynęty do siebie "wachlarzem" spod przeciwległego
brzegu. Przynęta jest na tyle skuteczna, że nawet nie robiąc z nią
nic, nie nadając jej życia wędką, podczas swobodnego spływu możemy
w każdej chwili spodziewać się atomowego brania z powierzchni.
Użycie wzmocnionych druciaków - kotwiczek Owner Treble ST-21BC powoduje,
że skuteczność zacięć po braniu rośnie, a spady w trakcie
holu ograniczone są do minimum.
Każda przynęta jest uzbrojona i przygotowana od razu do użycia.
Użyte produkty:
- listewki lipowe
- drut nierdzewny 0,7mm
- Patex Wood wodoodporny do wklejenia oczek (wszystkie przeszły testy
wytrzymałościowe)
- pokost lniany - impregnat
- farby akrylowe modelarskie Pactra
- lakier Hartzlack poiluretanowy 3 warstwy
- poliwęglan 1mm na stery (wklejone na Poxipol 2-składnikowy przezroczysty)
- kółka łącznikowe Kostal czarne 3mm
- kotwiczki Owner Treble ST-21BC rozmiar 8
Tomku - jeszcze raz dziękuję za wszystkie wskazówki.
ARTFISH