PIERWSZA RYBA
Pomimo, że przerwa w łowieniu jest stosunkowo krótka
i spowodowana jedynie nastaniem zimowych mrozów, to jednak nawet po
2-3 tygodniowym "poście" każdy wyjazd nad wodę cieszy. Miejsca
stare i sprawdzone, bo zima to nie czas na eksperymenty, te same ryby,
ta sama droga na ryby... zaraz, zaraz, tego tu wcześniej nie było!
Jednak nie tylko ryby potrafią zaskakiwać.



Nad wodą standardowo, powoli krok za krokiem obławiam
kolejne miejsca na pograniczu starego ziela i spokojnej wody. Nic
się jednak nie dzieje. Dopiero po południu gdy słońce odrobinę przygrzało,
już w drodze powrotnej do samochodu, zatrzymuję się by ponownie obłowić
tzw. "bankówkę". Po kilku rzutach wreszcie coś jest. Takie
niemrawe, jeszcze bez formy bo zimna woda pośniegowa dopiero zeszła
z łąk, ale cieszy niezmiernie, bo to w końcu ten pierwszy.
ARTFISH