JEST TAKA GODZINA

Pierwszy wyjazd
Okonie są rozproszone i jedną miejscówkę, a w zasadzie prostkę robię kilka razy i udaje mi się wydłubać w sumie około 10 okoni, ale żadnego schematu nie dostrzegam. Brania są co prawda agresywne i pewne ale o zgrupowaniu okoni nie ma mowy, jest jeszcze za wcześnie i za ciepło.


Drugi wyjazd
Jestem po przeciwnej stronie rzeki. Pech chciał, że woda poszła w dół o jakieś pół metra i w miejscu gdzie chciałem łowić mogę stać w kaloszach. Przez dwie godziny nie mam żadnego brania. Przemieszczam się na przeciwległy brzeg, ale ten manewr robię o godzinę za późno i trafiam na końcówkę brań. Już prawie po ciemku łowię kilka sztuk okoni dłoniaków.


Trzeci wyjazd
W sumie to nic szczególnego dziś się nie działo - standardowa okoniowa dłubanina. Spotkałem dwóch kolegów z Barweny - Irek, Mariusz pozdrawiam 
Już na sam koniec dnia przez 10 minut fajna seria brań 6 okoni dłoniaków. Czasem warto zostać do samego końca. Zaczynam dostrzegać pewną regułę.


Czwarty wyjazd

Całkiem świadomie i z premedytacją pojawiam się nad wodą około godziny przed zachodem słońca. Przez pierwsze pół godziny nic się nie dzieje, ale spodziewałem się tego. Dochodzi 14:30 i wtedy zaczynam się mocno koncentrować, bo wiem że za chwilę się zacznie.
Pierwsze brania następują z dokładnością co do minuty. Nie przemieszczam się i rzucam wachlarzem raz za razem. Czasu jest niewiele, ale okonie też nie próżnują. Wody w miejscu łowienia jest około 1-1,5m, ale dość duży uciąg. Główka 2-2,5g sprawdza się znakomicie podczas bardzo wolnego opadu. Brania następują już w ostatniej fazie opadu po dłuższym przytrzymaniu twisterka w miejscu. Kolor przynęty ma znaczenie - lekko wyblakły fiolet i jasny buraczek. Przynęta przywiązana bezpośrednio do żyłki 0,16mm bez przyponu, czy nawet agrafki.


Brania trwają dalej po zachodzie słońca, ale opad musiałem jeszcze bardziej wydłużyć. Ledwie widzę kontury przeciwległego brzegu, a okonie w dalszym ciągu są aktywne. Wreszcie zaczyna wiać zimny wiatr i brania się urywają. W sumie kilkanaście sztuk ładnych okoni przewija się przez moje ręce.


Piąty wyjazd
Mogę śmiało powiedzieć - namierzyłem miejscówkę. W sumie nic dziwnego, każdy ma swoje. Jest jednak jeden szczegół który ją wyróżnia. Okonie biorą tam o określonej porze z dokładnością do 2-3 minut w przód lub w tył. Mija godzina i brania się urywają. W czasie tej godziny można jednak co nieco pokombinować.
Z ojcem jesteśmy nad wodą jakieś dwie godziny przed czasem. Obławiamy różne miejsca z nadzieją na znalezienie skupiska okoni. Zupełnie nic się nie dzieje, więc o godzinie 14:25 stawiamy się na sprawdzonym odcinku. Do godziny 14:30 nie notujemy aktywności ryb. Nagle wszystko się zmienia i rzut za rzutem holujemy okonie. To jest to!
Kolejne branie, tym razem bliżej środka rzeki. Ryba walczy bardziej zawzięcie niż inne, domniemam około wymiarowego szczupaka. Przeciwnikiem okazuje się jednak być piękny 38cm okoń. Jeszcze kilka brań mniejszych i zapadają ciemności, a wraz z nimi kończą się brania.


Krótkie, godzinne wyjazdy na ryby też mają swój urok, jak się uda rozpracować dobrze miejscówkę i zwyczaje ryb. Na dłuższe wyjazdy nie miałem w tym roku czasu, ani możliwości – zdrowie i rodzina są najważniejsze. Zobaczymy co przyniesie przyszły sezon.
Teraz zimowy czas wypełniam sobie produkcją Podlaskiej Mrówki serii B, która mam nadzieję ujrzy światło dzienne w maju 2016r.

 

Z wędkarskim pozdrowieniem i życzeniami sukcesów w nadchodzącym roku - ARTFISH

 

® Prawa autorskie zastrzeżone. Publikowanie i rozpowszechnianie zamieszczonych w tym serwisie zdjęć, grafik i opisów, bez wiedzy i zgody autora - wzbronione.
Copyright by Artfish