.

SPINNINGOWE MISTRZOSTWA POLSKI 2016

 

Przygotowania do SMP 2016 szły pełną parą już miesiąc przed datą rozpoczęcia. Śledziłem doniesienia o poławianych na Zalewie Zegrzyńskim rybach, oglądałem relacje z odbywających się tam zawodów, przerzucałem z miejsca na miejsce przynęty i ustalałem strategię łowienia. Niestety takie przygotowania „na sucho” bez treningu, nie mogły dać mi informacji o tym co i co najważniejsze gdzie łowić. Pozostało mi liczyć na odrobinę szczęścia i na dobre losowanie w poszczególnych sektorach.
13.10.2016 – dzień organizacyjny. Zapisy w stanicy wędkarskiej w Serocku trwały do godziny 14:00. O godzinie 16:00 odbyło się zebranie i odprawa przed zawodami, gdzie omówiono szczegółowo zasady łowienia, zasięg sektorów i inne sprawy organizacyjne. Uczestnicy udali się na rynek przy ratuszu w Serocku, by uczestniczyć w oficjalnym rozpoczęciu Spinningowych Mistrzostw Polski 2016.


14.10.2016 – dzień pierwszy – sektor B - Serock. Jako partnera na łodzi wylosowałem Tomasza Duera z okręgu PZW w Katowicach. Poranny przymrozek pokrył łódź i pomosty szronem i stan taki utrzymał się do godziny 09:00. Potem wyszło słońce i znacznie się ociepliło. Zaczęliśmy łowienie przy grążelach, na spadku do około 4 metrów. Miejscówka wydawać by się mogło idealna, zresztą podobnie jak inne w których łowiliśmy. Szukaliśmy ryb na przystaniach portów, na spadkach starego koryta, na podwodnych górkach pokrytych małżami, przy filarach mostu i na ujściu rzeki. Wszystko na próżno, pomimo dokładnych napłynięć z GPS’em i echosondy. Powoli spływały do mojego partnera informacje, że szczupaki są łowione przy grążelach i to nieopodal miejsca startu tj. przystani w Serocku. Nie chcąc łowić w tłumie, postanowiliśmy oddalić się nieco i ostatnie dwie godziny poświęcić na przeczesywanie grążeli. Mijały kolejne minuty i tylko krótkie szczupaki wyskakiwały do naszych przynęt. Zostało dosłownie kilka minut do końca, kiedy to po ostatnim przestawieniu łódki na skraj cypla z grążelami poszedłem na całość. Założyłem dużego rippera, największego na jakiego łowiłem tego dnia i posłałem go jak najdalej na skraj ziela. Kilka obrotów i siedzi. Po kilku sekundach miałem szczupaka 53cm w podbieraku. Nie walczył w ogóle, co potwierdziło tylko doniesienia innych łowiących, że „wloką się jak szmaty”. Coraz więcej głosów było na temat tego, że są to szczupaki z zarybień, które to wpuszczono by zawodnicy mieli co łowić. Faktem jest, że na 3 minuty przed końcem udało mi się jednego złowić. Sędziowie szybko podpłynęli z miarką i po chwili ryba wróciła do wody. Do pracy sędziów i innych spraw organizacyjnych nie można było mieć uwag. Mój partner z łodzi niestety wyzerował. Ja, jak się później okazało z jednym szczupakiem znalazłem się poza pierwszą dwudziestką w swoim sektorze. Najlepsi połowili grubo i mieli po 3 szczupaki poprawione kilkoma okoniami.


15.10.2016r – dzień drugi – sektor C - Zegrze. Partnerem na łodzi jest zawodnik okręgu Koszalińskiego – kol. Przemysław Kalinicz. W nocy rozszalał się strasznie wiatr. Przemek na całe szczęście miał ze sobą swoją własną łódź z wysokimi burtami  wyposażoną w 35konny silnik. To uratowało nas przed wysokimi falami i pozwoliło w miarę komfortowo łowić. Co prawda w czasie dopływania na miejscówkę oddaloną od miejsca startu o około 3 kilometry zdarzyło się kilkukrotnie, że rozpryski wody przelatywały nad łodzią mocząc nas dość obficie, co w połączeniu z przenikliwym wiatrem nie było zbyt przyjemne i w dłuższej perspektywie mocno wychładzało. Łowiliśmy zakotwiczeni pośród ośmiu innych łodzi. Widać było, że wszyscy nastawili się na okonie. Miejsce na pewno było dobrze wybrane, bo co chwilę czepiały się małże i staliśmy na spadku z 2,5 na 5 metrów. Wokół na łodziach zaczęły pojawiać się siatki, co świadczyło że ekipy powoli łowią ryby. My pływaliśmy w promieniu kilkuset metrów i za nic nie mogliśmy skusić nic wymiarowego do brania. To bardzo deprymujące, gdy widzisz że inni łowią, a u nas nawet na boczny trok nic nie chciało się zaciąć. Dopiero na 3 godziny przed końcem zaczynamy łowić, ustawieni tuż przy portowych filarach. Niestety nie wszystkie okonie są wymiarowe i dzień kończymy z mizernym wynikiem, ja 4szt, a Przemek z 5 sztukami. Daje mi to po raz kolejny wynik poza pierwszą 20 w swoim sektorze. Znowu wychodzi brak znajomości wody, gdyż osoby które uparcie trzymały się wybranych miejsc połowiły komplety okoni tj. po 15szt. Szczupaki były w sektorze Zegrze przyłowem i złowiono ich dosłownie kilka sztuk.


16.10.2016r – dzień trzeci – sektor A – Pogorzelec. Łowię z łowcą okręgu PZW w Legnicy – Krzysztofem Pachom. Na miejscówkę w pobliżu mostu płyniemy równo pół godziny. Już wszyscy tu są, bowiem mieli jednostki pływające wyposażone w potężne silniki i płynąc w ślizgu pokonali ten dystans kilka razy szybciej. Ogólnie patrząc na wyposażenie niektórych załóg, gdzie ogromne łodzie z najnowszymi sonarami od sponsorów firm wędkarskich napędzane potwornie mocnymi silnikami dawały im przewagę już na starcie, poczułem się troszkę do tyłu. Podjąłem jednak walkę, bo sprzętowo – typowo wędkarsko dawałem radę. Co prawda nie wpisywałem się w trendy nowoczesnego wędkarstwa spinningowego zawodniczego, które to nakazuje teraz łowić krótkimi kijami często jednoskładowymi o długości około 2metrów. Na pewno na plus jeśli chodzi o czucie i prowadzenie przynęty podbiciem z nadgarstka lub woblerami do twichingu, ja jednak tak po prostu nie lubię. U mnie opad musi być długi, a to może mi ułatwić relatywnie długa jak na łowienie z łódki wędka 2,7m. Jeszcze jeden minus łowienia na Zalewie Zegrzyńskim – potrzeba dłubania okoni bocznym trokiem. U nas na rzekach jest to do ominięcia, jednak tam okazało się niezbędne do ratowania wyniku. Łowienie bowiem mało aktywnych okoni na głębokości 5-7 metrów dawało dopiero efekty przy zastosowaniu bocznego troka z Keitechem na końcu zestawu.
Tak też zaczęliśmy łowienie na początku trzeciej – ostatniej już tury. Dało to efekt w postaci 4 wymiarowych okoni mi i jednego mojemu partnerowi z łodzi. Byliśmy świadkami holu, na łodzi obok, szczupaka ponad 80cm, który okazał się najdłuższą rybą zawodów – niektórzy to mają szczęście. Złowienie takiej ryby nie dawało jednak tego dnia miejsca w pierwszej trójce, bowiem najlepsi łowili po 3 szczupaki przekraczające 60cm. Znowu kłania się znajomość wody.
Ostatnie trzy godziny, nie mając już nic do stracenia, postanowiliśmy pojechać na grubo i pływaliśmy tylko za szczupakiem, co niestety nie przyniosło spodziewanego efektu. Nie dołowiliśmy już ani jednej wymiarowej ryby. Tym razem te 4 wymiarowe okonie dały mi dopiero 32 miejsce w sektorze. Żeby wskoczyć do dwudziestki trzeba było mieć szczupaka podpartego kilkoma okoniami, a żadnemu z nas ta sztuka się nie udała.


Wieczorem w Serocku nastąpiło uroczyste wręczenie nagród i pucharów zwycięzcom.
I miejsce zajął – Maciej Żejmo – Okręg PZW w Olsztynie – 8pkt sektorowych i 12400 punktów za ryby czym zdeklasował rywali.
II miejsce – Dariusz Wowra – okręg PZW w Katowicach – 17pkt sektorowych i 6720 punktów za ryby
III miejsce – Daniel Kowalski – okręg PZW w Zielonej Górze – 20 punktów sektorowych i 9790 punktów za ryby.
Ja uplasowałem się dopiero na 95 miejscu na 122 startujących, co traktuję jako osobistą porażkę, co jednak motywuje mnie do jeszcze bardziej intensywnej pracy nad sobą i wytężonych treningów. Niestety nawet największy zapał i entuzjazm nie pomogą jeśli nie spędzi się kilku dni nad daną wodą, bo o łowieniu ryb decydował w dużej mierze trafny dobór łowiska i przebywanie tam o określonej porze dnia.
Gratuluję zwycięzcom, dziękuję partnerom z łodzi, nauka na pewno będzie procentować.


Podsumowanie dokonane przez organizatorów daje dużo do myślenia, bowiem podczas trzech dni złowiono:
- 2262 okonie (najdłuższy 38,5cm), 141 szczupaków (najdłuższy 83,7cm), 2 bolenie (najdłuższy 68,5cm). Inne podsumowanie zrobione przez osoby niezależne dzieli ten wynik przez ilość osób łowiących i ilość dni spędzonych nad wodą i wychodzi na to, że czołówka polskiego spinningu łowiła dziennie około 6 okoni na osobę przez 7 godzin łowienia i średnio jednego wymiarowego szczupaka na osobę na trzy dni łowienia. Daje to już nieco inne spojrzenie na całość i odniesienie do akcji społecznej „PZW to MY” i „Panie tu nie ma ryb”, obrazujących mało atrakcyjny wędkarsko stan wód Zalewu Zegrzyńskiego. Organizatorzy zarzekali się, że zarybienie wymiarowym szczupakiem nie odbyło się, jednak z doniesień łowiących w zawodach miejscowych wędkarzy, wynika że jest w tym ziarnko prawdy. Nie zmienia to jednak faktu, że nie potrafiłem się do nich dobrać, a zamiast łowić po 4 wymiarowe okonie powinienem łowić po 4 wymiarowe szczupaki i wtedy było by wszystko OK.

 

ARTFISH

.

® Prawa autorskie zastrzeżone. Publikowanie i rozpowszechnianie zamieszczonych w tym serwisie zdjęć, grafik i opisów, bez wiedzy i zgody autora - wzbronione.
Copyright by Artfish