NARESZCIE SZCZUPAKI

Przez kilka miesięcy sezonu na drapieżniki, udało mi się złowić zaledwie 3 szczupaki, na pocieszenie miałem tylko świadomość, że ryby miały ponad 80cm każda
Nadszedł listopad, woda się ochłodziła najpierw do 10*C, potem do 6*C. Po pierwszych przymrozkach ziele zaczęło opadać, a ryby drapieżne migrować na głębsze partie wody. W miejscach, gdzie wcześniej echosonda pokazywała stada drobnicy, nie było widać nic. Za to na głębokości 4-5 metrów kumulacja, drobne łuki poprzeplatane większymi okazami stojącymi w pobliżu. Na to czekałem, więc do dzieła.


Z Andrzejem z ekipy Fox Rage umówiliśmy się na wspólne poszukiwanie drapieżników. Łódka zwodowana, więc płyniemy w nieznane. Nieznane oczywiście z przymrużeniem oka, bo łowisko mamy dość dobrze rozpracowane. Kwestią czasu będzie tylko namierzenie przemieszczających się drapieżników i nakłonienie ich do brania.
Pierwszego szczupaka 75cm Andrzej holował już w momencie rozkładania przeze mnie wędek. Oj będzie się działo, pomyślałem. Kolejnego brania doczekaliśmy się dopiero po kilku godzinach. Około 11:00 drapieżniki podniosły się odrobinę nad dno, to mogło oznaczać tylko jedno – intensywne brania. Po chwili potwierdziło się nasze przypuszczenie, na duże gumy (18-24cm Natural Pro Classic i  Replicant 18cm) zaczęliśmy holować konkretne okazy. Mocny sprzęt nie dał większych szans na finezyjny hol, ale nie takie było też założenie. Plecionka 0,16 nawinięta na kołowrotek Fox Rage Prism rozmiaru 4000 - ten zestaw poradził sobie wzorowo. Branie trwały z przerwami do godziny 14:00, wtedy to złowiłem naprawdę odpasionego esoxa.

 

Kolejna wyprawa, tym razem jako gość na pontonie Karola, w towarzystwie Łukasza. Nigdy nie łowiłem z pontonu długiego na 420cm i po fakcie musze przyznać, że komfort jest wystarczający, fale nie przeszkadzają w łowieniu, a  podłoga trzyma się jak przyklejona.
Początkowo sporo popływaliśmy by namierzyć ryby, a gdy nadeszła odpowiednia godzina byliśmy gotowi do działania. Testowaliśmy różne przynęty i wielkości oraz sposoby prowadzenia by szybciej dobrać się rybom do ogonów. Ta współpraca zaowocowała pięknymi holami i każdy zaliczył po ładnej rybce, a mi i Łukaszowi trafił się dublet. Brania urwały się znowu około godziny 14:00.


Wniosek z tych dwóch wyjazdów jest prosty, miedzy 10:00, a 14:00 trzeba łowić!

 

ARTFISH

.

® Prawa autorskie zastrzeżone. Publikowanie i rozpowszechnianie zamieszczonych w tym serwisie zdjęć, grafik i opisów, bez wiedzy i zgody autora - wzbronione.
Copyright by Artfish