SUMIK

Lato rządzi się swoimi prawami, dzień jest długi, woda ciepła jak zupa, ryby biorą chimerycznie i ciężko wstrzelić się w ich krótkie okresy aktywności. Najlepsze okresy połowu to wieczór i ranek. Jak to zrobić, żeby połączyć przyjemne z pożytecznym, tzn połowić, odpocząć i zintegrować z kompanami? Nic prostszego – jedziemy na nockę.


Razem z Karolem i Krystianem wybraliśmy się w poszukiwaniu przygody i żeby zaliczyć dwie najciekawsze wędkarsko części dnia, ale bez smażenia się w upale, pojechaliśmy nad wodę jeszcze w sobotę wieczorem. Najpierw przygotowaliśmy miejsce do wodowania łodzi, które nieużywane odrobinę zarosło. Po godzinie byliśmy już na wodzie. Nie było niestety widać aktywności ryb, pomimo że zachód słońca był blisko. Napłynęliśmy na karczowisko, jednak starty w przynętach, nawet na hakach offsetowych były tak duże, że zmuszeni byliśmy się odrobinę przesunąć. Karol zapiął ładnego sandacza, a w kolejnym przekotwiczeniu, już podczas ostatniego podbicia pod łódką…
„Ejjj patrzcie co się dzieje na echo – krzyknął Krystian”. Faktycznie, spore echo, pomyślałem. Ostatnie podbicie rippera pod łajbą i nagle BAMMM, siedzi!!! Od razu mocna pompa do dna. O kurcze to sum, powiedziałem do kolegów. I miałem rację, zzzz, zzzzz, kołowrotek Fox Rage Prism 2500 oddawał niechętnie plecionkę, gdyż hamulec miałem ustawiony jak zwykle na granicy wytrzymałości zestawu. Po chwili wiedziałem, że ryba nie jest duża, ale dość waleczna na tym zestawie. Wędka Prism Zander Pro 210cm 7-28g dawała z siebie wszystko. Odrobinę się zapomniałem i sum okręcił się wokół linki kotwicznej, ale po poluzowaniu zestawu, pomocna dłoń Karola wybawiła mnie z kłopotu. Krystian w tym czasie pstrykał zdjęcia. Nie ma to jak kompani na łodzi, nie zawsze samotne wędkowanie jest takie fajne. Dzięki koledzy!!!
Po kilku krótkich odbiciach sumik wylądował w przepastnym podbieraku. Yes, yes, yes :) dawno ten gatunek nie gościł na moim zestawie.


W sumie to dało by się jeszcze łowić przez około pół godziny, bo dopiero zachodziło słońce, ale mieliśmy w planie nocne biwakowanie połączone z grillowaniem. Esencja wspólnych wyjazdów – integracja nad wodą.
Rano wstaliśmy o czwartej i po chwili rozpoczęliśmy zmagania od nowa. Na echo widzieliśmy sporo ryb, ale stały poprzyklejane do dna i za nic nie dawały się skusić do brania. Jeden, jedyny wściekły sandacz zechciał zaatakować rippera Zander Pro Shad w kolorze salt’n pepper i to było ostatnie branie tego poranka.

Raz na wozie, raz pod wozem :)

 

 

ARTFISH

® Prawa autorskie zastrzeżone. Publikowanie i rozpowszechnianie zamieszczonych w tym serwisie zdjęć, grafik i opisów, bez wiedzy i zgody autora - wzbronione.
Copyright by Artfish