Żółtki - ta nazwa przylgnęła do odcinka Narwi znajdującego się na terenie dawnego Narwiańskiego Parku Krajobrazowego. Używają jej wszyscy moi znajomi, jak również wędkarze przyjezdni. Łowisko zaczyna się od mostu za wsią Żółtki i ciągnie w górę, aż do wpływu starorzecza na wysokości wsi Babino. Odcinek ten został sztucznie wyprostowany, lecz rzece udało się nieco odbudować swój pierwotny charakter. Mniej więcej w połowie drogi natkniemy się na jaz. W okresie letnim uskok wody może przekraczać nawet metr, zaś w czasie przyborów i wiosną poziomy zostają wyrównane.
Zaczynając pieszą wędrówkę ze spinningiem mamy szansę wybrać pomiędzy łowieniem w rzece lub w starorzeczach. Te drugie są najpewniejszym łowiskiem wiosennym. Dopóki roślinność wodna nie sięgnie powierzchni, możemy spodziewać się całkiem przyzwoitych wyników. Kłusownictwo na tym odcinku jest znikome, ze względu na dużą presję wędkarską. Najwięcej osób skupia się, nie wiedzieć czemu, w pobliżu mostu (obecnie na zatoce pod mostem ustanowiono obręb ochronny i wprowadzono zakaz połowu w okresie późnojesiennym, zimowym i wczesnowiosennym). Rozstawiają swoje stołeczki, sypia przyniesioną zanętę i duszą ledwo wymiarowe płotki.

Gdyby któryś z nich tylko chciał, to dosłownie dwa zakręty dalej Narew wymywa ciekawe dołki, dno jest usłane miejscowo kamieniami i starą faszyną. Jest szansa na złowienie suma, całkiem sporego leszcza, o płoci już nawet nie wspomnę. Siła przyzwyczajenia jest jednak większa, a może to już lenistwo? Mijając wspomniany zakręt możemy zacząć namierzanie szczupaka. Brzeg jest gęsto porośnięty wysokimi krzakami. Przedarcie się przez nie może się opłacić, gdyż niewiele osób decyduje się na to. Rzeka za takimi parawanami jest praktycznie nie obłowiona. Nie jest głęboko, średnio 2-3 metry. Docieramy do jazu. Miejsce to magiczną siłą przyciąga wędkarzy, jak również i ryby. Dojazd jest bardzo dobry. Wystarczy na wysokości stacji Rafinerii Gdańskiej odbić w lewo na polną dróżkę i po kilometrze będziemy nad jazem. Białostoccy wędkarze często przyjeżdżają tu po pracy lub w czasie weekendu wraz z całymi rodzinami na piknik. Ryby zaś przyciąga tu dobrze natleniona woda. Wiosną na przełomie marca i kwietnia stojąc na jazie możemy obserwować tarło płoci i uklei. Pomiędzy nimi uwijają się sporej wielkości jazie, bolenie , okonie i szczupaki. Rzeka powyżej jazu została ostatnimi laty zapomniana. Wcześniej widoczne były, biegnące wzdłuż Narwi, ślady opon traktorów. Obecnie nawet piesza wędrówka może sprawiać trudności. Wysokie trzciny i krzaki skutecznie blokują dostęp do wody. Pomocne wędkarzom okazały się bobry, które wydeptały ścieżki.
Jedne miejscówki sa bardziej interesujące, inne mniej - tak jak wszędzie. Najbardziej rybny jest wpływ jednej z odnóg Narwi, na wysokości Babina. Gromadzą się tu szczupaki; jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie można liczyć na komplet. Późną jesienią migrują tu stada okoni, które wpływają na zimę do starorzecza. Na "paproszka" lub obrotówkę może połakomić się tez jaź.
Ze względu na niewielką odległość od Białegostoku - Żółtki - są znakomitym miejscem na krótki wędkarski wypad. Na dokładne obłowienie opisanego odcinka (ok. 5-6 km) potrzeba jednak całego dnia.

 

PS. Narew na odcinku od jazu w Rzędzianach do opisanego wyżej wpływu starorzecza na wysokości Babina jest znakomitym miejscem do połowów z pontonu. Brzeg jest na tyle niedostępny, że jest minimalna szansa na spotkanie tam innego wędkarza. Płynąc tamtędy po raz pierwszy można szybko stracić orientację i pogubić się w liczeniu pokonanych zakrętów. Z poziomu wody widać tylko rzekę i okalające ją, wysokie na ponad dwa metry, trzciny. Przydatna może okazać się mapa.

ARTFISH

 

® Prawa autorskie zastrzeżone. Publikowanie i rozpowszechnianie zamieszczonych w tym serwisie zdjęć, grafik i opisów, bez wiedzy i zgody autora - wzbronione.
Copyright by Artfish